Daniel Obajtek dla „Wprost” o przejęciu Polska Press: Nie będziemy wpływać na treści w mediach
  • Robert FeluśAutor:Robert Feluś

Daniel Obajtek dla „Wprost” o przejęciu Polska Press: Nie będziemy wpływać na treści w mediach

Dodano: 
Daniel Obajtek z nagrodą Człowieka Roku „Wprost”
Daniel Obajtek z nagrodą Człowieka Roku „Wprost” / Źródło: Wprost / Piotr Woźniakiewicz
Dla jednych szalenie energiczny menadżer, który mądrze wzmacnia potęgę kierowanego przez siebie koncernu. Dla innych były wójt Pcimia, który „na plecach” Jarosława Kaczyńskiego robi zawrotną karierę, obejmując coraz ważniejsze stanowiska. U jednych i u drugich wywołuje emocje. To Daniel Obajtek, prezes Orlenu, został Człowiekiem Roku 2020 tygodnika „Wprost”.

To ważne w naszej przestrzeni publicznej wyróżnienie jest przyznawane od 1991 roku. Redakcja tygodnika nagradza osoby, które w minionym roku wywarły największy wpływ na życie społeczne, polityczne czy gospodarcze w Polsce.

Szef Orlenu odcisnął swoje piętno w ostatnich 12 miesiącach w każdej z tych dziedzin. Koncern przejął kolejne firmy. Jego szef pojawia się w kuluarowych opowieściach jako kandydat na kolejnego premiera, a zakup przez Orlen z końcem 2020 roku medialnego koncernu Polska Press wywołał prawdziwą burzę w środowisku dziennikarskim i politycznym.

Zapytałem Daniela Obajtka, czy może dać gwarancję, że w przejętych mediach nie pojawią się strażnicy politycznej poprawności, swego rodzaju cenzorzy, którzy będą pilnować, by dziennikarze nie próbowali krytykować władzy. Nie jest przecież tajemnicą, że niektórzy naczelni i dziennikarze tytułów z grupy Polska Press są bardzo krytyczni wobec rządzącej obecnie w Polsce politycznej formacji.

- Znam prawo prasowe. W żadnym wypadku nie będziemy wpływać na treści - zadeklarował Daniel Obajtek. Dodał, że w naturze Polaków jest bunt, gdy ktoś chce im coś zabrać albo coś narzucić.

A co tkwi w naturze prezesa Orlenu, gdy ciągle ktoś do niego przychodzi i wyciąga ręce po pieniądze? Czy nie czuje się trochę jak kierownik wielkiego narodowego bankomatu, przed którym stoi kolejka mówiących: Daj, daj, daj!

- A czemu to pana dziwi? To jest normalna rzecz. Jeżeli tak duży biznes zarabia, to musi spełniać zadania społeczne - mówi Obajtek. Jednym z tych zadań jest finansowanie sportu. Czy to jest zawsze dobrze wydany pieniądz? Czy sfinansowanie powrotu Roberta Kubicy na tor nie było marnotrawstwem? Szef Orlenu twierdzi, że to jest doskonała inwestycja, która daje reklamowy ekwiwalent, idący w setki milionów złotych i podnosi rozpoznawalność Orlenu.

Czytaj też:
Alfa Romeo zaprezentuje swój najnowszy bolid w Warszawie. Oczy kibiców zwrócone ku siedzibie PKN Orlen

W zeszłym roku koncern z Płocka kupił Ruch, kończy się proces przejmowania Lotosu. „Na celowniku” jest PGNiG. Taka aktywność może budzić podejrzenie, że kupując kolejne podmioty, Orlen ma za zadanie łatać dziurawy budżet państwa. Daniel Obajtek przekonuje, że te kolejne akwizycje na rynku to realizacja planu budowy multienergetycznego koncernu, a przejęcia wcale nie muszą być robione za gotówkę.

- W Orlenie musi być cash na inwestycje. Widzę Orlen za 10, 20, 30 lat - snuje plany.

I co widzi? Czy widzi stacje benzynowe, które już nie wlewają do samochodów takiego paliwa jak dziś?

- Musimy widzieć Orlen w tym momencie, kiedy na stacjach nie będziemy sprzedawać paliw tradycyjnych tylko wodór. I taki właśnie Orlen budujemy - zapowiada. Skoro tak szczegółowo planuje rozwój firmy, którą kieruje, to, czy równie precyzyjnie zaplanował też swoją karierę? Dobrze poinformowani politycy w obozie władzy opowiadają tu i ówdzie, że Jarosław Kaczyński szykuje Daniela Obajtka do roli premiera. I zazdroszczą szefowi koncernu bezpośredniego „przelotu” do szefa partii.

Prezes Orlenu twierdzi, że takie plotki nie łechcą go, wręcz mu przeszkadzają. A czy przeszkadza mu, gdy czasem usłyszy o sobie, że jest chłopakiem z Pcimia?

- Ja się tego nie wstydzę. Jeżeli ktoś sobie śmieszkuje z Pcimia, to uważam, że nie dorósł do pewnego poziomu - odpowiada

I dodaje, że większość mieszkańców Warszawy przyjechało tu ze wsi, a ci którzy tu pełnią ważne role nie od razu rodzili się w garniturach i pod krawatem.

Czytaj też:
PKN Orlen ma zgodę na przyłączenie do sieci farmy wiatrowej na Bałtyku

Daniel Obajtek zdecydował się też w rozmowie ze mną opowiedzieć o swojej chorobie. Zmaga się z zespołem Tourette’a. To zaburzenie neurologiczne, które objawia się m.in. niekontrolowanymi tikami ruchowymi. - Teraz społeczeństwo jest zdecydowanie tolerancyjniejsze. Natomiast w tych latach kiedy byłem dzieckiem, to nie zawsze było akceptowane. Cierpiałem z tego powodu - zdradza. Mówi, że żeby zapanować nad chorobą musi „trenować umysł, bo umysł się potrafi przyzwyczaić do wielu rzeczy”.

Ale potrafi też dostrzec dobre strony choroby. Pomaga mu dostrzegać rzeczy, których inni nie dostrzegają, pomaga „prześwietlać ludzi”, co jest ważne na przykład w doborze współpracowników. - Ta choroba mnie wręcz wzmocniła - kończy Człowiek Roku tygodnika „Wprost”


Cały wywiad z Danielem Obajtkiem

Źródło: Wprost